Oficjalne rządowe dane wykazały gigantyczny wzrost złożonych wniosków o rezydenturę w Wielkiej Brytanii. Eksperci wprost mówią o fenomenie, zwłaszcza w kontekście „biurokratycznego koszmaru”, jakim jest złożenie takiego liczącego 85 kartek wniosku.

Niezdecydowana postawa rządu w sprawie zagwarantowania prawa do życia i pracy imigrantom z UE na Wyspach sprawiła, że brytyjskie MSW zostało dosłownie „zalane” wnioskami o stałą rezydenturę.

Aplikantów nie zniechęca fakt, że muszą przechodzić przez długą i skomplikowaną procedurę związaną z wypełnieniem 85-kartkowego formularza, koniecznością udokumentowywania 5 lat życia na Wyspach czy wniesienie opłaty wynoszącej £65.

Te same dane wykazały, że jedna czwarta wniosków jest odrzucana – głównie ze względu na błędy techniczne.

Tymczasem na najbliższy wtorek planowane jest głosowanie nad poprawkami w ustawie o Brexicie w Izbie Gmin. W ubiegłym tygodniu projekt dokumentu gwarantującego obywatelom UE prawo pobytu w Zjednoczonym Królestwie nie został przyjęty. Rząd określił wynik jako “rozczarowujący” i liczy na inny rezultat, gdy ustawa po poprawkach izby wyższej wróci pod głosowanie w Izbie Gmin.

Podczas debaty w brytyjskim parlamencie posłowie mówili o tym, jakim zagrożeniem dla gospodarki byłby odpływ pracowników imigracyjnych po Brexicie.

Posłanka laburzystów Chi Onwurah podkreśliła, że obywatele UE są integralną częścią brytyjskiego społeczeństwa.

“Pracują w szpitalach, na uniwersytetach oraz klubach sportowych. Czy zdajecie sobie sprawę, jak niepewnie się czują w roli karty przetargowej? I w jaki sposób będziecie oceniać ich przydatność dla społeczeństwa?” – podkreśliła.

Minister spraw wewnętrznych Robert Goodwill zapewnił, że jego resort chce jak najszybszego rozwiązania tej sprawy, ale jednocześnie niezbędne jest zapewnienie takich samych praw Brytyjczykom w UE.

Jednocześnie rośnie zainteresowanie uzyskaniem rezydentury tymczasowej. Zainteresowane nią są głównie te osoby, które mieszkają na Wyspach nie dłużej niż 5 lat.